Posty

Wyświetlam posty z etykietą wymiana

Dlaczego powinieneś pojechać na wymianę?

Ten post to follow-up do mojego posta o tym, jak pojechać do amerykańskiego high school. Przedstawię powodów, dla których uważam, że warto odważyć się i postarać się o taki wyjazd. Oczywiście wszystko co tutaj piszę może mniej lub bardziej dotyczyć każdej osoby, ponieważ każda wymiana jest inna i to, co dla mnie jest wielkim plusem może być wadą dla kogoś innego i odwrotnie. Napiszę też, co musicie wziąć pod uwagę rozważając minusy rocznej nauki za granicą. Z mojej perspektywy powody przeciw są nieporównywalnie malutkie z tymi za , ale dla Ciebie może być inaczej. Od nie-pamiętam-kiedy marzyłam o wyjeździe do Stanów Zjednoczonych, choćby na chwilę. Nie było to jednak nigdzie w moim zasięgu, więc przez większość czasu musiałam się zadowolić plaka tami z Nowym Jorkiem w całym pokoju i marzeniami o dniu, w którym w końcu wsiądę w samolot i polecę za ocean. Jeżeli jesteś teraz w tym samym miejscu, mogę powiedzieć jedno, i zaufaj mi proszę, głowa do góry, marzenia się spełniają! Ocz...

Jak pojechać na wymianę do USA?

Od kiedy prowadzę bloga, a tak właściwie od kiedy dowiedziałam się, że jadę na wymianę, zdarza mi się słyszeć lub dostawać wiadomości typu "O jeeeeny, ale zazdroszczę", "Też bym chciała", "Ale masz szczęście", itp., itd... Powiem jedno - kto nie gra, ten nie wygrywa - nie ma narzekania bez spróbowania. Także jeżeli chcesz wyjechać na wymianę i nie wiesz jak się za to wszystko zabrać, ten post jest dla Ciebie! Dzisiaj napiszę o tym jak, a niedługo na pewno i dlaczego warto aplikować oraz jakie są plusy i minusy takiego wyjazdu oraz co trzeba rozważyć i wziąć pod uwagę. Oczywiście jest wiele opcji wyjazdu do szkoły amerykańskiej, postaram się napisać co wiem. 1. Zaaplikuj o stypendium z JPEdukacja! Jeżeli czytasz tego bloga i marzysz, żeby być na moim miejscu - do dzieła. Możesz dostać to samo stypendium, które mi udało się otrzymać w zeszłym roku :) Jeżeli urodziłeś się pomięzy 1/03/2000 a 1/03/2003, jedno z wymagań już spełnione ;) Podstawą dostan...

Niezręczności pierwszych dni

Obraz
Znacie to głupie uczucie, gdy otwieracie szafkę pod zlewem a tam wcale nie ma śmietnika. Albo jak próbujecie otworzyć okno u kogoś w samochodzie, a tam korbka. Cóż, takie dziwne momenty dezorientacji, jak łatwo można się domyślić, zdarzały mi się dosyć często, szczególnie przez pierwsze dni po przyjeździe. Spisałam chyba większość z nich (a przynajmniej te najśmieszniejsze, które już zawsze będą mi wypominane). Poduszki. To moja anegdotka #1, już widzę siebie opowiadającą to wszystkim za 46 lat. Na pewno widzieliście pełno hollywoodzkich produkcji, w których uroczo urządzony pokój obowiązkowo zawiera ogromne łóżko, a na łóżku wyjątkowo rozwinięty system pościeli, w tym 14 poduszek. Poduszek dekoracyjnych, żeby w pokoju było ładnie. No ale skąd ja niby miałam się domyślić, że to tylko dla ozdoby, że to się tak brutalnie wyrzuca na  podłogę na noc, tylko po to, żeby rano z powrotem zaścielić. Oczywiście ze przez pierwszy tydzień spalam na wszystkich 7 poduszkach n...

Dzień w szkole

Obraz
Na drugi dzień mojego pobytu w Savage zaplanowane było spotkanie z moim tzw. „Counselor” czyli nauczycielem, który teoretycznie 'zajmuje się' moimi sprawami w szkole. Jako że system edukacji bardzo różni się od tego w Polsce, nie ma tutaj 'klas' w naszym rozumieniu - każdy wybiera sobie, na jakie przedmioty chciałby chodzić, oczywiście z wieloma ograniczeniami i wymogami. Na pewno napiszę jeszcze kiedyś o tym, jak wygląda tutejsze szkolnictwo, ale to dłuuugi temat na inny post. Wracając: każdy ma nauczyciela, który pomaga i nadzoruje wybór przedmiotów, zazwyczaj przypisanym jest się do kogoś ze względu na literę alfabetu, na którą zaczyna się nazwisko. Ja poznałam Mr. Smitha w poniedziałek w południe. W Ameryce każdy dzień szkolny wygląda praktycznie tak samo - wszyscy przychodzą na tą samą godzinę, codziennie idą na te same lekcje, kończą o 15 i o 15:05 są już w żółtym autobusie. Wszystko chodzi jak w zegarku, nikt nie spóźnia się na lekcje, jeśli spóźni się 3 razy, tr...

Orientation w Chicago

Obraz
Pierwsze 3 dni wymiany spędziłam w największym polskim mieście - Chicago. Kto z Was wiedział, że mieszka tam ok. 10 mln osób pochodzenia polskiego, czyli więcej niż w Warszawie i najwięcej w USA? Przyleciałam do Stanów z naszej stolicy z 4,5h przesiadką w Amsterdamie (oh kto z nas nie lubi długich podróży z miejscem w środku? Leciałam amerykańską linią Delta Airlines, pierwszy lot zwykłym Boeingiem 737, a do Chicago 8,5h JumboJetem. Niestety raczej nie odpoczęłam, nie za bardzo potrafię spać w samolocie. Na szczęście lot zleciał dość szybko, obejrzałam w trakcie jeden film i porozmawiałam z Holendrem, który siedział obok mnie. Na pokładzie każdy dostawał do woli napojów i z 4 posiłki Gdy wylądowałam w Chicago, wyszłam z rękawa i zjechałam na piętro niżej. Stanęłam w kolejcę i czekałam, aż miły pan w okienku sprawdzi moją wizę i kartę z deklaracją o produktach, które wwożę (dostalłam ją jeszcze w samolocie). Z racji, że przyznałam się do Goldwassera dla host taty w mojej walizcę, zo...

Słowem wstępu

Obraz
Elo pomelo! Jestem Liliana, chociaż wszyscy mówią do mnie Herbata i jako Herbata będę też sama o sobie pisać. Jestem z Gdańska, do gimnazjum chodziłam w Gdyni, a już niedługo pójdę do high school w Minnesocie. Wszystko dlatego, że dwa miesiące temu spełniło się moje największe marzenie - dostałam stypendium na roczny wyjazd do Stanów Zjednoczonych i już niedługo będę popylać żółtym szkolnym autobusem i smakować własnego Amerykańskiego Snu! Blog będzie o mojej codzienności, o wszystkim, co mnie w Stanach zaskoczy, zachwyci lub zawiedzie, ale też o nauce na programie wymiany, formalnościach z nim związanych i jego warunkach. Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś, co zainspiruje Cię do spełnienia swoich marzeń , tak jak robię to teraz ja!